WESTBAM – legenda muzyki klubowej w X-Demon Piła

Kultura Najnowsze Piła Wydarzenia

PIŁA. 17 listopada w Klubie Muzycznym X-Demon  w Pile odbył się koncert światowej sławy Dj-a Maximiliana Lenza “WESTBAM”. Ściągnęły tłumy.  Po koncercie udało nam się zamienić kilka słów…

Czy to Twoja pierwsza wizyta w Pile? Jeśli tak, jakie wrażenie zrobiło na Tobie nasze miasto?
– Wydaje mi się, że to moja druga, a może nawet i trzecia wizyta. Na pewno byłem tu przynajmniej dwa razy. I każda moja wizyta bardzo mi się podobała. Każdy wie, że uwielbiam grać w Polsce. Wczoraj miałem podwójnie zarezerwowany koncert zarówno w Niemczech jak i w Polsce, i musiałem odwołać ten w Niemczech. Także bardzo doceniam granie tutaj.
Jakbyś miał opisać siebie w 5 słowach, jakich słów byś użyl?
-Hmm… To nie jest proste zadanie.  Wiesz… Wierzę w astrologię, więc „urodziłem się 4 marca 1965 roku”. Jeśli znasz datę moich urodzin i wierzysz w gwiazdy to znasz całe moje życie. A poza tym, frazami, którymi bym się opisał, byłyby: „bardzo niski i beatbox rocker ”.
Twoja kariera muzyczna zaczęła się ok. 35 lat temu. Jakie były Twoje początki?
– Kiedy zaczynałem, bycie DJ’em nie było niczym popularnym, a ja byłem jednym z innowatorów tego gatunku. Podczas pierwszego roku mojego dj’owania, tworzyłem dla siebie, mixowałem, a ludzie nie robili tego w tamtych czasach. Dj’owanie tworzyło nową kulturę. To było około 1983/84 i na ten
moment była to bardzo nowa idea, która jak marzenie stała się rzeczywistością.
Byłeś na początku Dj’em w klubie Odeon w Münster, swoim rodzinnym miasteczku. Potem wystąpiłeś w klubie Metropol w Berlinie. To było miejsce, w którym po raz pierwszy  zaprezentowałeś swoje umiejętności. Jak publika zareagowała na Twój występ?
– W Münster, Dj’owanie było wciąż czymś nowym, natomiast w Berlinie w latach 80’tych, było dużo osób, które doceniały tak energetyczną muzykę. Berlin był jednym z pierwszych miejsc na świecie, takim jak Nowy Jork, San Francisco, gdzie ludzie mogli bawić się przy energetycznych brzmieniach całą
noc. Ogólnie ’84 dotyczył energetycznych dźwięków. To zapoczątkowało moją karierę. Zacząłem być popularny właśnie w Berlinie.
Zagrałeś również na pierwszej edycji Love Parade na berlińskim Kurfürstendamm. Podobało Ci się ?
– Tak, tak. Ale na pierwszej edycji parady, jeszcze nie graliśmy. Wydawaliśmy wtedy kasety. Byli tam Dj’e którzy grali i ci którzy wydawali kasety. To było fajne. To była świetna noc.
Jesteś pomysłodawcą i organizatorem festiwali muzycznych popularnych w całej Europie, takich jak , Mayday,  który ma również miejsce w Katowicach. Czy można to nazwać Twoim kolejnym dzieckiem?
-Tak, jestem z nich ogólnie bardzo zadowolony. Mayday jest ostatnią, najstarszą imprezą tego typu, która jeszcze trwa. W Anglii czy Holandii nie ma już tych imprez, które miały swój początek tak dwano.
Mayday będzie miało swoją 20 rocznicę w przyszłym roku.
– 20 lat w Polsce, a więc ta w Niemczech była jeszcze starsza, gdyż miała swój początek już w ’91. Pomimo, że w ciągu ostatnich lat nie jestem zadowolony z ogólnych promotorów tych wydarzeń, to jeśli chodzi o Polskę nie mam z nimi problemu. Ogólnie Mayday jest wciąż imprezą, którą lubię.
Co uważasz za swój największy sukces? Czy jest on powiązany z muzyką?
– Dla mnie, sukces to wiele rzeczy. Inwencja dj’owania jako muzyk, jako artysta, jako gwiazda pop. Organizacja imprez typu Mayday i Live Aid.
Dość znane utwory takie jak Sonic Empire czy Beatbox Rocker. Wszystkie mnie cieszą. Jestem dość uniwersalnym artystą i wszystkie te elementy są dla mnie sukcesem.
Czego możemy życzyć Ci jako dj’owi i człowiekowi, który tyle osiągnął?
– Żeby mój słuch był wciąż sprawny i żebym pozostał zdrowy. Taka klasyka.
Bardzo dziękuję.
Rozmawiała Agnieszka Król
Tłumaczyła Katarzyna Trzaska