Koszmar zwierząt na pilskim targowisku?

Najnowsze Piła Wydarzenia

Tak uważa liczna grupa internautów, która po publikacji zdjęć  z „wiosennego targowiska” rozpętała burzę w sieci. Dzisiaj wracamy do tematu.

Obrońcy zwierząt komentowali na Facebooku: „Zwierzęta stłoczone w klatkach; Patologia; Masakra; Gdzie te zwierzęta mają wodę i jedzenie? Nawet nie mają jak się ruszyć;  To się nazywa okrucieństwo. Jak można sprzedawać na targu te zwierzątka?; Zwierzęta pozamykane w ciasnych skrzynkach, klatkach, bez dostępu do karmy i wody; Pakowano kury w jutowe worki, a te wiązano odcinając dopływ powietrza”.

 Ale pojawiły się też głosy rozsądku. „Jeśli ktoś widzi coś takiego, to od razu powinien zadzwonić po policję, a nie komentować. Nic takie komentowanie nikomu nie pomoże”.

 Właśnie. Jeżeli widzimy (chociażby tylko w naszej ocenie) nieprawidłowe zachowania handlowców (hodowców), czy karygodne traktowanie zwierząt, nie oglądajmy się jeden na drugiego, nie komentujmy. Wystarczy powiadomić odpowiednie instytucje, np. policję, straż miejską, organizacje zajmujące się ochroną – opieką nad zwierzętami, a nawet pracownika targowiska. Oni zaradzą sytuacji i wdrożą stosowne procedury wobec takiej osoby. Ale my musimy reagować. Bo to nie jest tylko nasze prawo, ale przede wszystkim obowiązek!

***

Przed laty giełda zwierząt na pilskim targowisku miała charakter wyłącznie kolekcjonerski. Co niedzielę spotkali się hodowcy gołębi, którzy głównie wymieniali się ptakami. Potem w ofercie pojawił się ozdobny drób, z czasem króliki, a później cała reszta, czyli kury, kaczki i gęsi – menażeria „małych” zwierząt gospodarskich. I papugi.

-Namawiamy hodowców, by zaczynali  swoją działalność od wczesnych godzin porannych, by nie narażać zwierząt na wyższe temperatury – zaznacza dyrektor ds. targowisk spółki Tarpil Janusz Graszka.

Zapewnia jednocześnie, że Tarpil, jako zarządca targowiska przy Rynkowej, posiada stosowne pozwolenia na prowadzenie giełdy zwierząt,  że wszystkie przepisy  zawarte w obowiązujących go rozporządzeniach i ustawach dotyczących handlu zwierzętami są surowo przestrzegane, a coniedzielne spotkania hodowców nadzoruje Powiatowy Inspektorat Weterynarii.

Zgodnie ze złożonym wnioskiem podmiot organizujący targ został zarejestrowany przez powiatowego lekarza weterynarii w Pile. Prowadzący targowisko ma obowiązek znać prawodawstwo w zakresie dobrostanu zwierząt, o którym mowa w ustawie o ochronie zwierząt oraz ochronie zdrowia zwierząt, o której mowa w ustawie o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt – przypomina dr Robert Gotkowski, powiatowy lekarz weterynarii w Pile.

Dyrektor Graszka przekonuje, że tak właśnie jest, a dowodem na to są wyniki przeprowadzanych kontroli.

– Co jakiś czas mamy kontrole straży miejskiej lub lekarza weterynarii, którzy sprawdzają,  czy warunki ekspozycji zwierząt mieszczą się w normie. Dotychczas nie wykazano, żeby były łamane przepisy – stwierdza.

 Zwłaszcza, że takie „naloty” nie są zapowiadane, a ich częstotliwość może być różna.

-Najczęściej są to kontrole interwencyjne w asyście straży miejskiej – mówi dr Gotkowski. – Ostatnie stwierdzone nieprawidłowości odnotowano podczas kontroli w 2018 roku. Dotyczyły czyszczenia i odkażania miejsc, na których przetrzymywano zwierzęta oraz usuwania zwierzęcych odchodów.

Kontrole dotyczą nie tylko dobrostanu zwierząt, ale także zabezpieczenia przeciwepizootycznego  targowiska przed grypą ptaków lub  – w przypadku zakazu handlu drobiem – stosowania się do tego przepisu.

Mimo, iż nie ma listy zwierząt, którymi można handlować na giełdzie w Pile, większość z nas wie, że zabroniony jest handel zwierzętami domowymi.

– Bezwzględnie staramy się pilnować ustawy o zakazie handlu psami i kotami na naszych targowiskach – zapewnia Janusz Graszka.

Zabrania się także handlu zwierzętami objętymi ochroną i tymi znajdującymi się na liście CITES, czyli gatunkami zagrożonymi wyginięciem.

(Red.)