Mississippi – wrak na Gwdzie pod lupą strażników miejskich

Na sygnale Najnowsze Piła Wydarzenia

PIŁA. Kiedyś była nietuzinkową ozdobą naszego miasta i z racji lokalizacji – wziętą restauracją. Dzisiaj jest wrakiem. Czymś, co bardziej może straszyć, niż cieszyć oko. Zakotwiczona na rzece przy bulwarach barka „Mississippi” stała się miejscówką chuliganów i lokum dla bezdomnych. Na jej pokład  – o czym poinformowała nas zaniepokojona mieszkanka Piły – wchodzą także dzieci.

-Ta ruina w ogóle mnie nie obchodziła. Do dzisiaj. Idąc bulwarami zobaczyłam jak na ów „stateczek” weszły dzieci. Nie sprawiło im to żadnego problemu, bo nie ma tam zabezpieczeń. Czy musi dojść do tragedii, żeby władze miasta zajęły się tym tematem? – bulwersuje się kobieta.

Aleksandra Kramkowska, podinspektor ds. polityki informacyjnej w pilskim magistracie zapewniła nas, że władze miasta są w kontakcie z właścicielem barki, i że ten ma wobec tego obiektu plany. Podobno w niedalekiej przyszłości. Póki co barkę monitorują strażnicy miejscy.

-Informacje o Restauracji „Mississippi” Barka na Gwdzie otrzymujemy od czasu, gdy była ona częściowo zatopiona. Ostatnio patrol Straży Miejskiej podczas rutynowej kontroli rzeki Gwdy natknął się na coś, co przypominało trap na pokład barki. Przy pomocy bezpiecznej drabiny patrol dostał się na pokład, by sprawdzić, czy ktoś tam jest. Nie spotkał nikogo, jednak ślady tam znalezione wskazują, że mogą tam przebywać jakieś osoby, najprawdopodobniej bezdomne. Skontaktowaliśmy się z właścicielem, który obiecał, że postara się tak zabezpieczyć barkę, aby nikt postronny nie mógł się tam dostać. Jednocześnie strażnicy otrzymali dodatkowe zlecenie, aby monitorować to miejsce pod kątem osób, które mogą próbować wejść lub przebywać na pokładzie barki. Z uwagi na fakt, że barka należy do osoby prywatnej, ingerencja w zarządzanie tym obiektem jest uzależniona od jego właściciela – wyjaśnia Wojciech Nosek, Komendant Straży Miejskiej w Pile podkreślając: –Właściciel „Mississippi” realizuje nasze uwagi dotyczące tego miejsca i docelowo deklaruje uruchomienie barki jako miejsca ogólnodostępnego.

Pozostaje zatem mieć nadzieję, że właściciel Barki dotrzyma słowa, i że zanim „Mississippi” znów zatętni życiem, nikt tego życia tam nie straci.

  (Red.)

 Fot. Agnieszka Norkowska