Schronisko Miluszków – pomaga czy potrzebuje pomocy?

Wydarzenia

Kilka słów na dobry (?) początek…

O schronisku na Leszkowie słychać często i bywa, że głosy, które się pojawiają, nie mają zbyt wiele wspólnego z pozytywnym przekazem. Co dzieje się w Schronisku Miluszków? Jak naprawdę wygląda życie zwierząt w tym miejscu? Czy wiodą pieskie życie, czy może jednak w końcu trafiły w odpowiednie ręce? I pytanie, które pojawia się najczęściej, czyli jak to faktycznie jest z adopcją zwierząt w tym miejscu i co się dzieje obecnie z wolontariatem? O tym i o pozostałych aspektach związanych z Fundacją i Schroniskiem Miluszków będziemy pisać cyklicznie w Waszych Mediach. Zaczniemy od najważniejszych informacji.

Byli wolontariusze nie mają wątpliwości, że w schronisku nie dzieje się dobrze.

– Niestety czas epidemii był dla zwierząt czasem zamknięcia. Nie można było psów adoptować. Mimo, że w schroniskach w innych częściach Polski dało się organizować adopcje zwierząt nawet w tym trudnym dla wszystkich czasie. – mówi była wolontariuszka.

Jednak to niejedyne problematyczne kwestie, o które ludzie mają pretensje do pracowników schroniska. Sporo osób nie może zrozumieć tego, że zwierzęta można wyprowadzać jedynie przez 3 godziny po godzinie 12:30. Wielu chętnych jest też zdziwionych tym, że nie mogą obejrzeć wszystkich zwierząt.

Pilskie Schronisko dla Zwierząt Sp. z o. o. powstała 29 listopada 2018 roku i 31 grudnia rozpoczęła swoje działania. I choć na początku wszystko wydawało się iść w dobrym kierunku, w ostatnim czasie ponownie o pilskim schronisku zrobiło się głośno.

W związku z pojawiającymi się w dużej ilości negatywnymi komentarzami, pracownicy Pilskiego Schroniska dla Zwierząt zrobili konferencję, na której tłumaczyli sposoby działania Schroniska, jak również Fundacji. Wszystkie informacje podane na konferencji można również przeanalizować przeglądając stronę Schroniska.

Mimo to wiele kwestii nadal pozostaje bez odpowiedzi. Osoby najbardziej zainteresowane sprawą nie dowiedziały się zbyt wiele z samej konferencji i nadal twierdzą, że tylko obrazek jest ładny, a to, co faktycznie się dzieje w Schronisku nie jest najlepszą wizytówką Piły.

Zacznijmy od adopcji zwierząt

Mogłoby się wydawać, że adopcja zwierząt jest dość prostym procederem. Oczywiście nie każdy może wejść z ulicy i po prostu wziąć ze schroniska psa, jednak cały system opiera się na tym, że pojawiają się osoby zainteresowane zwierzętami.

W skrócie, w większości schronisk, sytuacja wygląda następująco. Osoba zainteresowana znajduje psa na stronie schroniska, umawia się na spotkanie z psem i po dwóch/trzech godzinnych spotkaniach władze schroniska zgadzają się (lub też z konkretnych przyczyn takich jak np. to, że pies nie toleruje nowo poznanych osób) na adopcję. We wstępnej fazie, przy pierwszej rozmowie rozwiewane są wątpliwości związane z tym, czy w domu jest już jakieś zwierzę, czy kwestie związane z pracą domowników. Osoby pracujące w schronisku wiedzą ile uwagi potrzebują konkretne psy i są w stanie zaproponować inne zwierzę, niż te wybrane na podstawie zdjęcia ze strony, zwierzęcia, które swoimi potrzebami będzie bardziej odpowiadało konkretnej rodzinie. Jednak jak słychać z opowieści osób, które chciały adoptować psa ze Schroniska w Pile, dowiadujemy się, że najważniejszy był humor pracowników schroniska, a nie to, jakie ktoś ma warunki do adopcji psa.

Być może początkowe próby „zniechęcenia” osób chcących adoptować psa, to sposób na przekonanie się, czy faktycznie dana rodzina/osoba jest w stanie pokonać nawet niewielkie przeciwności, żeby pies się u nich/niej znalazł. Niektórzy nie są w stanie pojawić się na umówioną wizytę związaną z wyprowadzeniem psa, którego chcą adoptować, więc możliwe, że nie będą w stanie odpowiednio traktować zwierzęcia w domu. Stąd też być może takie, a nie inne podejście do osób chcących adoptować zwierzęta.

Wśród opinii, które można przeczytać w Internecie, dowiadujemy się jednak, że procedury adopcyjne, czy też te związane z wolontariatem, czy jakiekolwiek inne są dla jednych ultra proste, a dla osób, które się „nie spodobały” niemalże nie do przejścia.

Ludzie jedno, a schronisko drugie

Wśród wielu negatywnych opinii, które są mówione głośno i wyraźnie z imienia i nazwiska przez wiele osób, doszło do tego, że w mediach społecznościowych pojawił się bardzo duży hejt na pracowników Miluszkowa. Schronisko na swojej stronie odniosło się do tego, co słychać w mediach:

Jakie wdrożono postępowanie w sprawie negatywnych opinii społecznych dotyczących utrudniania adopcji, brakiem kultury pracownika od adopcji, poniżania osób adoptujących? (źródło: media społecznościowe).

Prezes Zarządu Pilskiego Schroniska dla Zwierząt sp. z o.o. przeprowadza w takich przypadkach rozmowy wyjaśniające z określonym pracownikiem Schroniska. Na podstawie dotychczas rozpatrzonych przypadków w nie stwierdzono, aby zarzuty formułowane przez autorów postów publikowanych w portalach społecznościowych były zgodne z rzeczywistością. Podkreślić należy, że charakter funkcjonowania tzw. „mediów społecznościowych”, a zwłaszcza fala pojawiającego się w nich hejtu skierowanego wobec pracowników Schroniska, pozwala na wnioskowanie, że jest to źródło informacji o wątpliwej reputacji. Podkreślić należy, że Zarząd Schroniska podjął ostatnio działania na rzecz zgłoszenia właściwym organom licznych przypadków naruszeń prawa do prywatności i naruszeń dóbr osobistych pracowników Pilskiego Schronisko dla Zwierząt sp. z o.o. przez określonych użytkowników portali społecznościowych. (Źródło: https://schronisko.pila.pl/pytania-i-odpowiedzi/).

Na stronie pracownicy schroniska zapraszają do odwiedzenia tego miejsca, by samemu wyrobić sobie opinię na temat tego, co dzieje się w schronisku, bo uważają, że to, co się o nich mówi mija się z prawdą.

Bez względu na wszystko schronisko potrzebuje wsparcia

Wsparcie dla schroniska jest ważne, bo schronisko samo na siebie nie jest w stanie zarobić. A opinie ludzi o tym, że adopcyjne procedury nie odpowiadają albo, że pani ze schroniska się na kogoś źle spojrzała lub że możliwości związane z wolontariatem są zbyt ograniczone? – powinniśmy odłożyć na bok. O tych kwestiach więcej niebawem, ale bez względu na to, jak jest w rzeczywistości, pomoc schronisku jest potrzebna, bo w pierwszej kolejności, w takim miejscu, chodzi o zwierzęta, a nie o ludzi.

Schronisko Miluszków na swoje stronie podaje jakie rzeczy chętnie przyjmie. Musimy pamiętać, że nie żyjemy w czasach komuny, gdzie stare dywany i zasłony mogły w jakikolwiek sposób pomóc w funkcjonowaniu schroniska. Schronisko to tymczasowe miejsce do życia dla zwierząt, więc potrzebne są koce, ręczniki, poszewki albo prześcieradła. Legowiska oraz materacyki z eko skóry, kuwety, drapaki, czyli wszystko to, co sami byśmy kupili, gdyby w naszych domach pojawił się pupil. Jeśli możemy pomóc, pomagajmy!

Opinie, jak i wiarygodne oceny nie zmieniają faktu, że zwierzęta wydają się zadbane i mają lepsze, niż dawniej, warunki do funkcjonowania. Dzięki zmianie właściciela w schronisku zaczęło się pod wieloma względami dziać lepiej, jednak są też kwestie sporne, które trudno rozstrzygnąć. Nadal będziemy trzymać rękę na pulsie, a w kolejnych numerach więcej o sytuacji opowiedzą ludzie, którzy ze Schroniskiem Miluszków związani są od dawna. Przedstawiamy ich spojrzenie na sytuację, jak i przedstawiamy to, co mówią pracownicy Schroniska. Czekamy również na informacje od was. Może wasze historie, historie naszych czytelników wniosą coś do sprawy, pokażą inną perspektywę.

Zapraszamy do kontaktu na stronie na Facebooku Wasze Media.

Dagmara Małgorzata